Ach te porządki

Bielamowicz   29 marca 2018   Możliwość komentowania Ach te porządki została wyłączona

Na wiosnę, na święta, zawsze jest pretekst, aby podjąć tę trudną decyzję. Robimy porządki! Ale nie takie codzienne, cotygodniowe, tylko tzw. generalne. Brzmi fajnie? No wiem, ja też nie lubię. I mało znam osób, które odnajdują w tym przyjemność. Tzn. ktoś tam lubi odkurzać, inny myć okna, jeszcze inny układać w szafach, ale lubić wszystko? Co to, to nie. Są tacy, którzy biorą urlop, bo sprzątania jest sporo i zajmuje ono sporo czasu. A gdzie gotowanie, pieczenie… Rany, jak tu zdążyć?
Jeden mój znajomy w takich sytuacjach nieustannie powtarza, że dom, to nie muzeum i ważne, żeby być razem i robić coś razem. Zgadzam się z nim. Z drugiej strony miło jest przebywać w czystym domu. Coraz więcej osób korzysta z pomocy w sprzątaniu. Twierdzą, że warto, bo pracujący człowiek ma mało czasu na te przyziemne czynności. No i jak się tu nie zgodzić?
Niektórzy uważają, że nie przystoi korzystać z firm sprzątających, że każdy sobie z tym poradzi, że dawniej ludzie więcej pracowali fizycznie i dawali sobie radę. Jak np. mama mojej koleżanki. Ale w genach tego przekonania już nie przekazała, bo koleżanka skorzystała z usług firmy sprzątającej w tajemnicy przed mamą. I teraz skorzysta już chyba ósmy raz, a mama nadal jest przekonana, że jej córka tak świetnie wszystko „ogarnia”.
Już bez hipokryzji, mycie okien kraków, pranie dywanów, kanap, czy inne prace dokładniej wykonają za nas wyspecjalizowane firmy. A my możemy delektować się kawą, oszczędzając skórę na naszych delikatnych dłoniach. To brzmi nieźle.
Prawdę pisząc, lubię mycie okien kraków, Tej czynności nauczył mnie mój tata, który idealnie potrafił wypolerować szyby, aby nie miały smug. Dodam, że nie było wtedy super środków, które o braku smug krzyczą do nas z ekranu telewizora przed każdymi świętami. Moje pedantyczne podejście do tego tematu odzywa się, gdy widzę pomaziane okna. Czasem mam ochotę zapukać i zaproponować, że poprawię, bo w słońcu widać paskudne ślady. Dogania mnie wówczas myśl, że może tak mieszka ktoś, kto uważa, że dom to nie muzeum.